Glee sezon 1

                
Już dawno obiecałam sobie, że napiszę kiedyś o pierwszym sezonie serialu, który wzbudził moją sympatię już od pierwszych odcinków(pół sezonu w dwa dni). Glee… serial muzyczny, ze sporą dozą problemów dzisiejszej młodzieży. Czyli to, co Milena uwielbia.
Glee zaczęłam oglądać po tym jak odczułam przesyt paranormalnymi serialami(z wyłączeniem Supernatural, wielbię, kocham, życia sobie bez SPN nie wyobrażam). Pomyślałam sobie, że będzie to doskonałe oderwanie od tych wszystkich wampirów, duchów itp. No i nie myliłam się.
                W pierwszym sezonie poznajemy głównych bohaterów. Rachel przez pierwszy sezon była dla mnie kimś w rodzaju „oh musimy stworzyć jakąś główną postać z marzeniem, z charakterem, taką, która nikomu się nie znudzi… ups nie udało się nam. To nic zostawmy taką nieznośną, irytująca Rachel, może komuś jednak się spodoba”. Obok Rachel najlepiej przedstawić jest Finna, rozgrywający, powinien być gwiazdą szkoły, jego dziewczyna jest pomponiarą. Jednak nie wszystko jest takie proste. Moją ulubioną postacią jest Kurt. Gej z cudownym głosem, nierozumiany przez świat. Jest jeszcze kilka innych bohaterów, ale możliwe, że przedstawię ich w dalszych „recenzjach”, które pojawią się dopiero w czerwcu bądź lipcu(brak mi czasu na oglądanie seriali). Bohaterowie zaczynają śpiewać w szkolnych chórze(nie wszyscy z własnej nieprzymuszonej woli). Z chórem przychodzą problemy, prześladowania, rozterki życiowe i wiele dość komicznych sytuacji.
                Glee jest serialem muzycznym.  Uwielbiam dobór piosenek w poszczególnych odcinkach. Prawie wszystkie znam, wiele śpiewałam razem z obsadą. W sezonie pierwszym aktorzy dopiero zapoznają się ze swoimi rolami. Widać wiele niedociągnięć w grze. Niektóre aranżacje nie są do końca przekonywujące, jednak serial jest naprawdę interesujący. Już po pierwszym odcinku wiedziałam, że stanie się on stałym elementem mojego serialowego świata. Denerwowałam się razem a bohaterami, razem z nimi się cieszyłam, płakałam przy kilku piosenkach. A co wy sądzicie o pierwszym sezonie Glee? Oglądaliście?

P.S. Recenzja jest w formacie „Quick note-przemyślenia bez ładu i składu”, który najprawdopodobniej będzie częściej przeze mnie używany. 

2 komentarze:

  1. Nie oglądałam tego serialu, w ogóle pierwsze o nim słyszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem trzy słowa: Oglądałam i kocham :)
    Niektóre nowe odcinki nie trzymają takiego poziomu jak te dawniejsze.

    OdpowiedzUsuń

© 2012. All Rights Reserved. Design by Biyan Pasau
Blogger Template