"Mroczne umysły"

                
„Mroczne umysły” są książką, na którą czekałam od bardzo dawna. Kiedy tylko zobaczyłam jej opis bardzo mnie zainteresowała. Nawet odłożyłam sobie pieniądze na okoliczność jej premiery(tak zdarza mi się czasami zaoszczędzić trochę grosza na książkę). 
Jednak dzięki wydawnictwu Otwarte nie musiałam jej kupować, czyli zaoszczędziłam niecałe 40 złotych, które wydam na „Zagrożonych”” jak tylko dorwę tę książkę w księgarni. Ale wracając do „Mrocznych umysłów”, tył okładki aż krzyczy do nas, że jest to „najbardziej niepokojąca książka od czasu Igrzysk Śmierci”, widzimy masę cudownych opinii na jej temat, z którymi nie do końca się zgadzam, kilka słów w opiniach bym zmieniła(ale nie mam prawa tego zrobić, gdyż każdy może mieć własne zdanie na temat praktycznie wszystkiego).
                Obóz „rehabilitacyjny” w Thurmond. Dzieci, które mają nadnaturalne zdolności. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Czerwoni i Pomarańczowi. W tym świecie, w tym obozie spotykamy naszą główną bohaterkę Ruby. Trafiła tam mając dziesięć lat, po tym jak całkowicie nieświadomie wymazała siebie z pamięci rodziców. Obóz, jak podano ludności USA miał za zadanie wyleczyć, zrehabilitować dzieci ze specjalnymi zdolnościami. Jednak tak naprawdę z rehabilitacją nie miał nic wspólnego. Był to obóz zamknięty, odcinający je od wszystkiego, co kiedyś znały.  Ruby zaraz po przyjeździe do obozu została zakwalifikowana do Zielonych, stało się tak, ponieważ nieświadomie wmówiła to lekarzowi. Od tego momentu Ruby ukrywa swoje zdolności, aby przetrwać. Jednak nie zawsze wszystko układa się tak jakbyśmy tego chcieli…
                Ruby, dziewczyna, która według mnie jest bardzo naiwna i dość niemądra nie od razu zawojowała moje serce. Na początku, gdy ją poznałam, gdy zagłębiłam się w jej przemyślenia, wspomnienia i otaczający ją świat pomyślałam sobie: No to zapowiada się kolejna nieudana damska bohaterka. Jednak po jakichś 50 stronach Ruby powoli wzbudzała u mnie sympatię. Może to, dlatego, że zmieniało się jej otoczenia, ludzie wokół niej. Nie do końca jestem pewna, co to była, ale bardzo się z tego cieszę. Z nudnej jak flaki z olejem dziewczyny, powoli zmieniała się z silną, zdolną do wszystkiego kobietę, która chociaż pozostała trochę naiwna, była gotowa poświęcić siebie dla dobrej idei. Jednak i tak moją ulubioną bohaterką pozostanie Zu. W moim umyśle zawsze będzie dziewczynką w żółtych lub różowych rękawiczkach.
                Czym byłaby książka bez dobrego męskiego bohatera? W „Mrocznych umysłach” facetów jest kilku. Dwóch można by razem z Ruby zaliczyć do trójkąta „miłosnego”. Mowa tutaj o Liamie i Clancym. Oczywiście jestem całkowicie i definitywnie w Team Liam(chociaż nie wiem, czy można by tu tworzyć takowe teamy, gdyż Clancy był okropny i nie wiem jak ktokolwiek mógłby go polubić). Za to Liam był takim bohaterem prawie idealnym, troszkę za bardzo ufnym, ale jednak wzbudzał we mnie bliżej nieokreślone miłe uczucia. Wątek romansowy jest w książce delikatnie, subtelnie zarysowany. Tworzy się przez większość trwania książki i pozostaje do samego końca. I OMG, co to za koniec. Całkowicie mnie zmiażdżył. Przez ostatnie 70-80 stron tkwiłam w jednej pozycji, tylko przewracając kartki. Zakończenie było niepokojące, pełne napięcia i chociaż czuję mały niedosyt w związku z tym, co stało się Pulpetowi, to i tak było to jedno z lepszych zakończeń książki, jakie czytałam. Właśnie takie zakończenia sprawiają, że potrafię sięgać po książkę kilka razy w tygodniu i zagłębiać się w nią, tylko po to, aby nie utracić kontaktu z bohaterami w oczekiwaniu na następną część.

                Bardzo spodobała mi się kreacja Pulpeta, który, mimo iż był Niebieski, z łatwością mógł zaliczać się też do Zielonych(może jakieś małe kombo w następnej książce???). To chyba była najciekawsza postać męska w całej książce i mam nadzieję, że często pojawiać się będzie w kolejnej części. Sam pomysł na książkę jest oryginalny, nietuzinkowy i bardzo dobrze dopracowany. Oby więcej takich książek na rynku. Na koniec pozostawiłam sobie okładkę, która jest ładnie wykonana i mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję założyć koszulkę z napisem „Mroczne umysły” na pomarańczowym tle, takim samym jak widnieje na okładce. Oczywiście taka koszulka istnieje, można ją zobaczyć na profilu Moondrive, na Instagramie. 

Autor: Alexandra Bracken
Tytuł: "Mroczne umysły"
Wydawnictwo: Otwarte(Moondrive)
Za książkę dziękuję wydawnictwu Otwarte.


4 komentarze:

  1. Jakoś niespecjalnie mnie ta książka interesuje, ale trzeba przyznać, że ostatnio jest o niej dość głośno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mały bład Ci się wkradł. Pulpet był zielony, Chyba chodziła Ci o Liama, który był niebieski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie nie pulpet 100% niebieski

      Usuń
  3. Nie sądzę, po przewertowaniu książki raz jeszcze i skonsultowaniu się z gronem osób książkę czytających wyszło na to, że jednak był niebieski. Ale cieszę się bardzo, że ktoś czyta moje wypociny i reaguje jeżeli widzi coś co mu nie pasuje... :)

    OdpowiedzUsuń

© 2012. All Rights Reserved. Design by Biyan Pasau
Blogger Template