"Rozkosze nocy"

             
  Sylvia Day jest amerykanką pochodzenia japońskiego. Niektórym czytelnikom znana jest z książki „Dotyk Crossa”, której osobiście nie czytałam.
Zbyt wiele negatywnych opinii znalazłam w sieci i odłożyłam moje plany jej przeczytania na później. Ostatnimi czasy trafiła mi się okazja przeczytania innej książki tejże autorki. „Rozkosze Nocy”, jak krzyczy do mnie okładka, to powieść ze światowych list bestsellerów, ale czy nie na prawie każdej książce znajdziemy takowy dopisek. Ale o tym później. Rozkosze otwierają cykl „Strażników Snów”, chociaż nie do końca wiadomo, czy historia będzie cały czas toczyła się wokół jednej pary, czy też w każdej olejnej książce spotkamy się z innymi bohaterami.?

                Aidan Cross jest strażnikiem snów, razem z innymi strażnikami walczy z koszmarami. Ukazuje się w snach i spełnia tajemne pragnienia kobiet. Jednak kobiety nie znają jego prawdziwej twarzy, ponieważ Aidan ukazuje im się, jako ich ideał, jako ten, kogo chcą zobaczyć. To wszystko sprawia, że nasz bohater zaczyna mieć wszystkiego dość. Dodatkowo wydaje mu się, że starszyzna ukrywa przed strażnikami coś bardzo poważnego i nakazuje poszukiwania klucza, który kiedyś bardzo dawno temu uwolnił koszmary. Lyssa Bates jest weterynarzem, ma też ogromne problemy ze snem. Mimo iż śpi, to nie zaznaje odpoczynku, jest cały czas zmęczona. Ale zaczyna się to zmieniać, kiedy w jej snach pojawia się przystojny Aidan. Niestety ich spotkanie niesie za sobą ogromne, groźne konsekwencje. Wszystkie ich poczynania mogą mieć ogromny wpływ na oba światy.
                Sięgając po tego typu książki liczę na chwilę odprężenia, bez potrzeby silniejszego zagłębiania się w fabułę, zamartwiania się razem z bohaterami, czy rozmyślania, co będzie dalej. Patrząc na te kryteria książka mniej więcej wpasowuje się w typ „książka idealna na chwilowe zapomnienie”. Nie jest ona zbyt długa, czy też pisana niewielka czcionką. Pod względem wizualnym jest bez zarzutów. Okładka nie jest wyuzdana, czy nafaszerowana różnymi pstrokatymi elementami, lub, o zgrozo, nie ma na niej jakiegoś pana czy pani, który całkowicie nie odpowiadają opisowi z książki(najgorszy grzech twórców okładki – damy tu tego faceta, bo… a po co nam jakieś wytłumaczenie, to nic, że nie pasuje).
                Historia Aidana i Lyssy jest lekka i przyjemna. Po takich książkach przecież cudów się nie spodziewam, jednak liczę na odrobinę ciekawej i odprężającej historii. I szczerze powiem Sylvia Day spełniła moje oczekiwania. Książka okazała się dość ciekawa, bez zbędnych elementów. Pewnymi momentami myślałam, że Lyssa czy Aidan powinien postąpić inaczej, ale zaraz potem cieszyłam się, że nie mają jak mnie posłuchać. Język jest prosty, bez zbędnych, trudnych wyrażeń, czy potrzeby sprawdzania wszystkiego w słowniku. Sceny erotyczne nie są zbyt wyuzdane, czy naciągane. Bardzo podobały mi się te różne opisy i to jak potoczyła się cała historia.
                Podsumowując, „Rozkosze Nocy” są warte uwagi. Jeżeli ktoś ma wolny wieczór, to może poświęcić go na przeczytania tej książki. Bo jeden wieczór wystarczy by ją przeczytać. Nie przytłacza swoja treścią. Jest pozycją bardzo ciekawą i chociaż nie dałabym jej miejsca na jakiejkolwiek liście bestsellerów, to cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać i będę czekała na kolejną część Strażników, która ukazać się ma w styczniu, a jej tytuł brzmi „Żar nocy”.


Autor: Sylvia Day
Tytuł: "Rozkosze Nocy"
Wydawnictwo: Akurat
recenzja dla: sztukater.pl

1 komentarz:

  1. Ja nie przepadam za erotycznymi, ale polecę siostrze;)

    OdpowiedzUsuń

© 2012. All Rights Reserved. Design by Biyan Pasau
Blogger Template