Czerwona herbata Pu-erh z wiśnią i płatkami granatu Posti

                
              Zapowiadałam Wam, że jak tylko dostanę w swe ręce nowe wydanie herbaty czerwonej Posti, to Wam o niej trochę napiszę. A więc sytuacja jest taka osmantus poszedł w zapomnienie(informacja w pełni zatwierdzona przez miłą panią z Posti), zamiast niego z wiśnią połączone zostały płatki granatu.
I tutaj wielka niespodzianka, myślałam, że tak jak w przypadku osmantusa będą one mało widoczne, jednak myliłam się. Płatki granatu są świetne. Duże, czerwone, zauważalne od razu po otworzeniu paczki z herbatą.
                Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy jest opakowanie. Dość spore, w lekko odnowionym stylu. Zamiast foliowego okienka mamy zdjęcie herbaty i składników użytych do aromatyzowania jej. Sposób przygotowania jest podany na czajniczek, jednak bardzo łatwo jest przekształcić go na szklankę, kubek lub filiżankę. Tak jak u poprzedniczki z tyłu opakowania został zaprezentowany krótki opis herbaty i napis, że więcej o herbacie dowiemy się na stronie producenta. Na dzień dzisiejszy nic tam nie ma, a szkoda.

                W opakowaniu znajdziemy 100 gram herbaty. Nowością oprócz płatków granatu są większe liście, nie wiem czy po zaparzeniu pływają, czy też opadają, ponieważ używam specjalnej zaparzaczki do herbaty. Liście herbaty, jeszcze przed zaparzeniem, mają dość słodki, wiśniowy zapach, z wyraźnym aromatem płatów granatu. Po zaparzeniu aromat nieco się zmienia, wiśnia przechodzi na dalszy plan i uwalnia się mocniejszy zapach granatu. Napar ma kolor palonego cukru, karmelu, bardzo ładny, lekko wpadający w brąz. W smaku niezbyt się różni od wersji z osmantusem, bardziej wyczuwalna jest nutka słodyczy(zaraz po przełknięciu) i jest odrobinę bardziej gorzka na początku.    

                 Nowa wersja czerwonej herbaty na stałe zamieszka w mojej półce, nie tylko ze względu na właściwości zdrowotne(„Dbam o linię, dbam o siebie”-takie hasło wyczytamy na opakowaniu), ale też ze względów smakowych, chyba przekonała mnie ta nutka słodyczy na końcu. 
                                                             

3 komentarze:

  1. Aj, a ja nie mogę się przekonać do czerwonej herbaty, sam zapach mnie już odrzuca ;-) Próbowałem dosłownie kilka tygodni temu i znów nic nie wyszło. Nie na moje kubki smakowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować smakowej... jeżeli nie wiśnia, to rynek tych smakowych herbat jest ogromny, dobra jest też z grejpfrutem z Bio Active :)
      Sama nie jestem zwolenniczką czystych czerwonych herbat, ale smakowe uwielbiam.

      Usuń
  2. Czerwonej chyba jeszcze nigdy nie piłam, ale kiedyś spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń

© 2012. All Rights Reserved. Design by Biyan Pasau
Blogger Template