Książka:"Pan Samochodzik i nie Pan Samochodzik, czyli narodziny Gwiazdeczki"


        
                Od bardzo dawna jestem wielką fanką całej serii książek o Panu Samochodziku.  Więc kiedy dostałam możliwość przeczytania pozycji, która w jakiś sposób łączy się z jego przygodami nie zastanawiałam się długo. Po książkę sięgnęłam zaraz po otworzeniu koperty, przeczytałam ją bardzo szybko. Na wstępie mogę powiedzieć, że jest ona dość dobra, jednak zostawiła po sobie lekki niedosyt.
                A wszystko zaczęło się tak…  Dawno dawno temu podczas wakacji Cezary L. spotyka pewnego pana. Pana, który jeździ dość ciekawym, specyficznym pojazdem. Ten pan to Tomasz N. autor książek i jednocześnie główny ich bohater. Książki te są opisem przygód Pana Samochodzika, które Cezary wraz z rodziną dobrze zna. Tomasz N. po rozmowie z Cezarym zostawia mu pewną wizytówkę, która w przyszłości całkowicie odmieni jego życie. Owa wizytówka zostaje odnaleziona przez Cezarego podczas przeprowadzki. Jest to wizytówka do warsztatu samochodowego, w którym to dokonają się prawdziwe cuda. Jeżeli chcecie wiedzieć jakie, sięgnijcie po pierwszy tom przygód Cezarego i jego Gwiazdeczki.
                Zacząć trzeba od tego, że książka jak dla mnie jest pewnego rodzaju hołdem złożonym Nienackiemu i jego książkom o Tomaszu(Panu Samochodziku). W przypisach możemy doczytać się kilku odwołań do książek Nienackiego. Zapoznajmy się z naszym głównym bohaterem. Cezary L.  inżynier elektronik, głowa rodziny, nauczyciel. Z łatwością pisze referaty, uwielbia książki Tomasza N., którego jak dowiadujemy się na początku książki spotyka. Jeździ niedawno zakupionym oplem astrą, samochodem, który nadaje się do misji, jaką w swej głowie zrodził Tomasz. Cezary jest bardzo podobny do Tomasza z książek Nienackiego. Co bazując choćby na samym tytule dziwić nie powinno, ale na dłuższą metę ma się wrażenie jednej wielkiej powtórki z czytania przygód Tomasza.
                Okładka książki za dużo nam nie mówi. Widnieje na niej standardowo autor i tytuł książki. Do tego mamy drogę i kawałek samochodu(chyba samochodu). Po przeczytaniu książki ten kawałek wcale mi nie pasuje. Gdyż wygląda jak jakaś pokraczna żaba widziana od góry, a przecież opel astra aż tak brzydki nie jest. Z tyłu książki mamy krótki opis sugerujący nam, co powinniśmy znaleźć w treści. Niezbyt się zgadzam z tą „porządną dawką młodzieżowej retro-lektury”(trzeba by wykluczyć słowo porządna, ponieważ sugeruje, że jest jej dużo).
                Sama historia jest świeża. Pierwsza przygoda Cezarego dotyczy, bowiem jego samochodu, więc żadnych powtórzeń książkowych nie znajdziemy. Niemniej jednak 180 stron to bardzo mało na historię, która z powodzeniem mogłaby mieć stron 500. Fabuła mogłaby być bardziej zawiła, mocniej naszpikowana akcją i jej zwrotami. Przez te 180 stron praktycznie niewiele się wydarzyło. Cała przygoda była dość krótka. Nie było praktycznie, w co się wciągnąć. Jednakże doceniam to, że Linke podjął się powrotu do tworzenia książek takich, jakimi były przygody Pana Samochodzika. Być może kolejne tomy okażą się lepsze. Mam nadzieję, że będą, chociaż o 100 stron grubsze, dzięki czemu historie w nich zawarte mogłyby być bardziej rozbudowane.
                Miło jest zasiąść do czytania książki, która przypomina mi moje pierwsze chwile z serią przygód, którą stworzył Nienacki. Dlatego, mimo iż samo wykonanie nie było do końca zadowalające, jestem w stanie przeczytać dalsze części przygód Gwiazdeczki. Oczywiście z wielką nadzieją, że kolejny tom będzie o wiele lepszy. Liczę na Linke, ponieważ sam jego pomysł retro książki bardzo mi się spodobał i trzymam kciuki za dalsze jego poczynania.
Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej i portalowi Sztukater.pl.


Autor: Andrzej C. Linke\
Tytuł: "Pan Samochodzik i nie Pan Samochodzik, czyli narodziny Gwiazdeczki"
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza  

1 komentarz:

  1. Ja jakoś nie czytałam tej serii w dzieciństwie:)

    OdpowiedzUsuń

© 2012. All Rights Reserved. Design by Biyan Pasau
Blogger Template