Książka:"Bezlitosne"




                Po jakże rewelacyjnej części ósmej i niezbyt udanej części dziewiątej nadszedł czas na klasycznie klasyczną część dziesiąta. „Bezlitosne”, czyli kolejna pozycja z serii „Pretty Little Liars”, którą większość zna z telewizji, ja sama zaczęłam czytać tę serię dopiero po tym jak obejrzałam pierwszy sezon serialu. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że serial całkowicie odbiega od tego, z czym możemy zapoznać się w książce. Ale wracając do tematu, jako, że jest to pierwsza moja recenzja tej serii na blogu to obejmę ogólniki dotyczące całej serii. W gruncie rzeczy chciałam Wam powiedzieć, co nie, co o okładkach. Jestem wdzięczna polskiemu wydawcy za to, że poszedł w ślady okładek amerykańskich. Całkowicie mi się nie podobają i wyglądają jak dla dziesięciolatek. Natomiast polskie okładki podobają mi się bardzo. Pojedyncze przedmioty na czystym białym tle, logo, autor i tytuł, więcej do szczęścia nie było mi trzeba. Na okładce części dziesiątej możemy zobaczyć kieliszek wypełniony czerwonym czymś, może to krew a może sok truskawkowy, kto wie.
                Jeżeli ktoś nie czytał poprzednich części, czyta resztę moich wypocin na własną odpowiedzialność. Emily, Aria, Hanna i Spencer dowiedziały się o tym, że dziewczyna, którą zabiły to nie Ali, która tak naprawdę nie była Ali, z którą nasze bohaterki się przyjaźniły, bo tamta to była jej siostra bliźniaczka, która była niespełna rozumu, żeby to zrozumieć trzeba przeczytać wszystkie części. Tabita, bo tak naprawdę miała na imię zabita dziewczyna, prześladuje nasze kłamczuchy, co krok(a raczej jej wspomnienie, no, bo w końcu nie żyje, a ludzie twierdzą, że to wszystko wina alkoholu). Nasze bohaterki cały czas są w obawie, że A. mimo, iż teoretycznie nie żyje znowu napisze do nich wiadomość. I jak to bywa w książkach ich obawy się spełniają. Co tym razem naszykowało dla nich A. przekonacie się czytając książkę.
                O okładce już wspominałam, bardzo mi się podoba, co do wydawania książki nic się nie zmieniło, ten sam papier, ta sama czcionka. Autorka nie zrezygnowała z narracji trzecioosobowej, ukazując w kolejnych rozdziałach poczynania poszczególnych bohaterek. Jednakże z części na część wydaje mi się, że one wszystkie głupieją, same wchodzą tam gdzie nie powinny, zaczynają brać narkotyki, albo obmacują się nie tam gdzie powinny i to z zupełnie im nieznanymi ludźmi. Moją ulubioną postacią nadal pozostaje Spencer, ale to może dla tego, że uwielbiam jej rolę w serialu. W tej części zapunktowała dla mnie Aria, nie wiem sama, dlaczego, ale jakoś bardziej zaczynam ją lubić. Co nie znaczy, że nie jest tak samo głupsza jak inne kłamczuchy. Kilka nowych postaci pojawiło się w tej części, jedną polubiłam inne jakoś nie przypadły mi do gustu. Ale wracając do całej treści. Shepard, mimo iż niezbyt umiejętnie kreuje umysły bohaterek, umie zbudować napięcie, w niektórych momentach, szczególnie na koniec z niecierpliwością pochłaniałam tekst. Swoją droga zastanawiam się jak to jest z tym A. zawsze obecne, jest tam gdzie trzeba, troszeczkę to dla mnie dziwne.

                Całość troszeczkę odrealniona, pełna dziwnych poczynań bohaterek, śmiechów blondi na każdym zakręcie, oczywiście tam gdzie kłamczuchy robią coś, czego robić nie powinny, zaskakujący bohaterowie, zwarty, ciekawy koniec to wszystko nakłada się na to, że książka jest nawet warta przeczytania, jeżeli mamy zamiar kontynuować daną serię. Polecam moment, w którym Spencer stara przygotować się do roli, jej schizy są dla mnie natchnieniem.

Autor: Sara Shepard
Seria: Pretty Little Liars
Tytuł:"Bezlitosne"
Wydawnictwo: Moondrive(Otwarte)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© 2012. All Rights Reserved. Design by Biyan Pasau
Blogger Template