Książka:"Urojenie"






                Wiele razy spotkałam się z rekomendacjami książek Janusza Koryla, jednakże nie po drodze mi było do nich. „Przez recenzentów okrzyknięty polskim Stephenem Kingiem”, taka opinia widnieje o Korylu we wnętrzu książki „Urojenie”, którą to zdobyłam z wymiany z Sophie. Nie byłam do niej całkowicie przekonana, ale spotkałam się z wieloma pozytywnymi recenzjami na jej temat, więc ochoczo wzięłam się do lektury.  
                Rzeszów, początek roku 2012, Mateusz Garlicki wraz z żoną bawią się na imprezie sylwestrowej. Jednak szampańską zabawę przerywa im praca Garlickiego. Jest on, bowiem policjantem, zajmującym się morderstwami, a na komendę przyszedł właśnie Tadeusz Olczak, z ogromnym, ubrudzonym krwią, nożem i przyznał się do morderstwa. Od tego momentu Garlicki musi radzić sobie z wieloma trudnościami, które dotyczą tej sprawy. Zabójca ucieka z zamkniętej celi i nijak nie da się tego logicznie wytłumaczyć. Cała ta sytuacja powoli staje się obsesją śledczego…
                Pierwsze, co rzuca się w oczy to okładka, dziwna twarz pomalowana na biało, świdrująca mnie wzrokiem, i tytuł „Urojenie”, do którego użyto zmyślnej, czerwonej czcionki powoli acz nieubłaganie wprowadził mnie w lekko mroczny klimat. Do teraz, kiedy patrzę w te okładkowe oczy po plecach przechodzą mi ciarki. Wnętrze książki, numeracja rozdziałów, krótki opis miejsca i czasu wydarzeń zawartych w poszczególnych rozdziałach, oraz napis „Wszelkie podobieństwo do postaci i zdarzeń jest przypadkowe” sprawia, że w mojej głowie zawitała myśl: Jakbym oglądała serial kryminalny, ale nie na płaskim ekranie telewizora, tylko w mojej głowie za sprawą wyobraźni. Książka ma tylko około 214 stron, co jak na początek mojej znajomości z pozycjami Koryla względnie mnie zadowoliło, aczkolwiek po przeczytaniu „Urojenia” stwierdziłam, że mogło ono być dłuższe, wzbogacone o sceny z życia Olczaka, czy np. dłuższe przemyślenia żony Garlickiego.
                Chociaż książka wydała mi się za krótka, to z fabuły ujmować jej nie będę. Autor w tej kwestii wykazał się dość ciekawym pomysłem jak i sposobem przeniesienia tego na karty książki. Całość fabuły całkowicie mnie pochłonęła. Od książki nie mogłam się dosłownie oderwać, otwierałam ją nawet na niektórych lekcjach, a wszystko, dlatego, że chciałam poznać dalsze losy bohaterów oraz rozwiązanie tej tajemniczej zagadki, którą Koryl zaprezentował nam w pierwszych rozdziałach „Urojenia”. Jednak w samej końcówce miałam lekkie deja vu, tak jakbym już kiedyś widziała coś podobnego, chodzi mi tutaj o sam koniec, ostatni rozdział, już po rozwiązaniu całej sprawy morderstwa. Frapuje mnie to niezmiernie, więc jeżeli ktoś miałby podobne odczucia i wiedział skąd się wzięły śmiało może mi to wyjawić.
                Jak już wcześniej wspomniałam książka bardzo mnie zaciekawiła, Koryl w „Urojeniu” wykreował nam bardzo ciekawy świat. Już sam wstęp(rozdział pierwszy) zapowiada nam ciekawą treść, a opis wprowadza nas, tak samo jak okładka, w mroczny klimat. Jedno autorowi muszę przyznać, wie jak zaciekawić czytelnika i utrzymać ten stan zaciekawienia do samego końca, w którym zrzuca na nas niespodziewanie bombę zmieniającą nasze podejście do wcześniej przeczytanej treści. Dzięki temu, książka, przynajmniej mi, na długo zapadnie w pamięć, chociaż powrotu do jej czytania nie przewiduję. Jest to, bowiem, jak dla mnie, książka, która jest dobra tylko za pierwszym razem, ponieważ przy następnym jej czytaniu już nie czuje się tego dreszczyku emocji, oczekiwania na koniec, wszystko jest już znane. W „Urojeniu” znajdziemy też niewielki element nadnaturalny, który z biegiem wydarzeń staje się dość znaczący. Jest on ciekawie wkomponowany w całość książki i nadaje fabule ciekawego posmaku.
                Podsumowując, pozycja bardzo dobra, trochę za krótka, ale da się to przeżyć. Dla fanów thrillerów książka będzie nadawała się znakomicie. Lekki dreszczyk emocji i niepokoju, chęć rozwiązania sprawy morderstwa razem z Garlickim oraz zaskakujące zakończenie, czynią z niej coś na wzór starych dobrych kryminałów, które zaskakiwały czytelnika swoją treścią i pozostawiały po sobie ślad w świadomości czytającego. Jestem bardzo zadowolona, że mogłam przeczytać tę pozycję i z czystym sumieniem mogę polecić ją fanom gatunku oraz dopiero początkującym czytelnikom. 


Autor: Janusz Koryl
Tytuł: "Urojenie"
Wydawnictwo: Dreams

2 komentarze:

  1. Niechętnie czytuję polskich autorów ;) Ale okładka wyszła im świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę na tą pozycję już od dawna:)

    OdpowiedzUsuń

© 2012. All Rights Reserved. Design by Biyan Pasau
Blogger Template